środa, 23 stycznia 2013

Twórczo

Jak minął Wam środek tygodnia? Dla mnie środa jest ostatnim dniem spokoju ponieważ od jutra zaczynam kolejno szkolenie i praktyki w Kancelarii :)

Często jest tak, że przez zapamiętywanie wielu przepisów, pisanie wzorów aktów i tym wszystkim z czym związana będzie kiedyś moja praca odczuwam głęboką potrzebę tworzenia ... czyli: malowania, szkicowania, wyszywania, lepienia. Pozwala to rozwijać się też innym częścią mózgu- tak to sobie tłumaczę ;)

Z tych moich twórczych potrzeb wziął się zakup takiego oto cuda: Przytulanki szmacianki.






Jest to bajecznie kolorowa książka pełna inspiracji. Najprościej mówiąc chodzi o szycie nieskomplikowanych przytulanek z resztek materiałów. Książka wciągnęła mnie bardzo i póki co zbieram materiały i czekam na przypływ sił do wyciągnięcia maszyny do szycia :) Efekty na pewno zostaną Wam zaprezentowane!











poniedziałek, 21 stycznia 2013

Styczniowi ulubieńcy kosmetyczni

Dzisiaj przedstawiam Wam mój niezbędnik jeżeli chodzi o codzienną pielęgnację. Zabrakło tu tylko kremu na dzień, który akurat się skończył i wody termalnej, która ma zbawienny wpływ na moją skórę (obecnie używam wody termalnej IWOSTIN i bardzo sobie ją chwalę). A więc zacznijmy:

1. Płyn micelarny Bioderma- zdecydowanie mój ulubieniec, niezastąpiony od kilku miesięcy. Uważam, że jest bardzo wydajny i z łatwością zmywa każdy makijaż. Często w Super- Pharm są promocje i można dostać dwie buteleczki 250ml w cenie jednej lub 500ml za niecałe 50zł. Tą buteleczkę upolowałam za 19zł. w jednej z aptek w mojej miejscowości :)

2. AA Eco Oczyszczający Żel do mycia twarzy- moje najnowsze odkrycie, cudowne działanie: skóra po nim jest świeża i dobrze oczyszczona. To moje pierwsze spotkanie z kosmetykami z serii AA Eco ale po tym żelu na pewno nie ostatnie, bo robi naprawdę dobre wrażenie! Kupiłam go w Douglasie za 29,90zł., ale przeszukując internet natrafiłam nawet na cenę 19,90zł.

3. IWOSTIN fizjologiczne kremowe serum na noc- biorąc pod uwagę, że mam bardzo suchę skórę, to serum jest dla niej nocnym wybawieniem. Cudownie pachnie, ma fajną konsystencję. Ogólnie z każdego kosmetyku IWOSTIN jestem zadowolona i jak najbardziej jestem za wspieraniem polskich marek :) Co do ceny, niestety dostałam go w prezencie więc jest ona dla mnie zagadką :)

4. A.MINCER- krem pod oczy.- niestety moja naturalna uroda= ogromne wory pod oczami. Próbuję z nimi walczyć, ale co tu dużo pisać- jest ciężko. Ten krem jednak trochę mi w tej walce pomaga. Ma kremową konsystencję, szybko się wchłania, przywraca skórze wokół oczu blask. Zachęcam Was do zapoznania się z kosmetykami tej firmy, mają naprawdę duży asortyment w bardzo fajnych cenach. Zainteresowanych odsyłam tutaj.


sobota, 19 stycznia 2013

Melisski!

Bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem tych balerinek. Obawiałam się trochę pocących się stóp, śmierdzącej gumy ... i ceny. Jednak gdy tylko pojawiły się przeceny na nieocenionym asosie postanowiłam stać się ich posiadaczką- teraz już wiem, że szczęśliwą! Buty są rewelacyjne! Chodzi się w nich bardzo wygodnie! Na nodze wyglądają uroczo! Pasują zarówno do spodni jak i do sukienek. Nie ma mowy o śmierdzącej gumie- buty wyprodukowano w Brazylii i pachną jak ... gumki do gumowania w kształcie truskawek z czasów mojego dzieciństwa :) Dodatkowo w pudełku znajduje się również woreczek do ich przechowywania. Dostępne kolory to szary, cielisty i czarny. Dostępne na stronie asos.com. Cena: ok. 200 zł.

Długo oczekiwane Melisski!
Te różowe kokardki są cudowne!



niedziela, 9 grudnia 2012

Świąteczny czas, czyli małe DIY


Uwielbiam grudzień, pierwsze przymrozki, pierwszy śnieg, kolędy i wszechobecną świąteczną atmosferę! Od kilku lat uwielbiamy z moją mamą ozdabiać Nasz dom: światełka, świeczniki, jemioły, bombki, kokardy, szklane cudeńka- to Nasz żywioł! Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić prosty sposób na zrobienie świątecznego świecznika. Ostatnio mam bzika na punkcie orzechów i wykorzystuje je w każdej wymyślonej dekoracji- więcej poniżej:


    Potrzebujemy: szklanego naczynia (np. wazonu), różnych
orzechów, świeczki i kawałka koronki.
Wypełniamy szklane naczynie różnymi orzechami,
a na samą górę wkładamy świeczkę.
Jeszcze tylko ozdobna koronka i ... gotowe!
A to już efekt końcowy :)


piątek, 30 listopada 2012

Moja pierwsza Pandora

Jak spędzacie Andrzejki? Nie jestem szczególną zwolenniczką zabaw andrzejkowych i już dawno wyrosłam z lania wosku, przebijania papierowego serca igłą itp., aczkolwiek wspominam to wszystko z lekkim uśmiechem :)

Chciałam Wam dzisiaj pokazać mój ostatni nabytek- bransoletkę PANDORA. Długo się nad jej zakupem zastanawiałam. Nie przekonuje mnie idea zbierania i kolekcjonowania wkrętek, kamyczków, stoperów i innego rodzaju gadżetów, za to przekonuje mnie gruba, srebrna bransoletka, która nie potrzebuje już żadnych dodatków- sama w sobie jest elegancka i jak dla mnie zastępuje potrzebę przywdziana kolczyków, łańcuszka i zegarka, co bardzo mi odpowiada. Co więcej, moja kochana Mama zdecydowała się sprawdzić radość swojej córce właśnie taką oto biżuterią. Same powiedzcie- czy mogłam odmówić? :)





Bransoletka w całej okazałości






czwartek, 29 listopada 2012

Miej trochę wiary

Nie przepadam za czwartkami. W czwartki muszę spędzić prawie sześć godzin w pociągach żeby dotrzeć na szkolenie aplikantów notarialnych. Kiedyś nie potrafiłam w nich spać, ale na moje szczęście już opanowałam tę sztukę ;) Obecnie podróże PKP kojarzą mi się głównie z drzemaniem i czytaniem książek. Dzisiaj z racji czwartku oraz podróży pociągiem chciałabym Wam przedstawić pewną książkę.

Na początku tej mini recenzji chciałabym Wam wyjaśnić, że rzadko zdarza mi się pokochanie książki od samego początku. Dobrze wiem, że czasami trzeba przebrnąć przez "rozkręcający" się początek, żeby odkryć prawdziwą literacką perełkę.

Rozpoczynając od dzisiejszego czwartku, przez najbliższy czas towarzyszyć będzie mi w podróżach książka Mitcha Albom'a "Miej trochę wiary". Autor ten nie jest mi do końca obcy, ponieważ wcześniej przeczytałam już "Jeszcze jeden dzień".

Miej trochę wiary ma być książką o celu życia, utracie wiary i odkrywaniu jej na nowo- brzmi poważnie prawda? Zapewniam Was, że Mitch Albom radzi sobie z tak ciężkimi tematami jak życie, ból, wiara i śmierć  w bardzo przystępny sposób.

Historia opisana w książce przydarzyła się samemu autorowi. Choć wychowany w wierze, w dorosłym życiu ją porzucił. Po latach na swojej drodze spotyka dwóch niezwykłych mężczyzn. Albert, sędziwy rabin, prosi pisarza o ... wygłoszenie mowy pogrzebowej, gdy przyjdzie na niego czas. Henry, pastor o burzliwej przeszłości, szuka pomocy dla bezdomnych. Obcowanie z tymi ludźmi, wyznającymi różne religie, przynosi zaskakujące rezultaty. Muszę przyznać, że książka zauroczyła mnie dokładnie od swojej 23 strony, gdzie autor napisał:


" Nie prosiłem Boga o wiele, uznałem więc, że skoro nie robię nikomu krzywdy, Bóg także wiele ode mnie nie wymaga. Zawarliśmy coś w rodzaju paktu, przynajmniej w mojej głowie: "Ty podążasz swoją drogą, a ja swoją".

Te kilka zdań idealnie definiuje moje podejście do Boga i jeszcze nigdy, żaden pisarz tak trafnie i dosłownie nie opisał swoich doświadczeń, które byłyby tak zbliżone do moich. W każdym razie wiem na pewno, że ta książka będzie bardzo inspirująca i skłoni mnie do wielu głębszych przemyśleń. Jeżeli Wam też nie po drodze jest z wiarą, religią i Bogiem to gorąco polecam tę lekturę:)

                                                                                                                                                                                                          



wtorek, 27 listopada 2012

Czas zacząć


Idea założenia bloga chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Nie jest to jakaś fanaberia. Od dawna lubię czytać i śledzę dużo polskich i zagranicznych blogów. Najbardziej lubię te o codziennym życiu: o gotowaniu, zakupach, filmach, dobrych książkach. Mam nadzieję, że uda mi się dorównać w prowadzeniu własnego miejsca moim ulubionym blogerkom, które podziwiam za pasję i ciężką prace. Będzie tutaj o wszystkim po trochu- zostaniecie ze mną na dłużej? :)

Na dobry początek -> dobra melodia!